|
Afryka – wystarczyło 5 minut w tym kraju by stwierdzić, że wszystko zmierza ku coraz gorszemu – UFLL i APR przygotowują się do otwartej walki. Moja misja – zabić Szakala – bękarta, który uzbraja obie strony… Tak można ekstremalnie skrócić fabułę Far Cry 2 – ekstremalnie, bowiem po drodze czeka nas ponad 100 zadań do wykonania i ponad 50 kilometrów kwadratowych do zwiedzenia, co sprawia, że w Far Cry 2 można grać i grać i… grać. Mimo, iż niektórzy ogłaszają grę jako „oficjalną kontynuację Far Cry”, prawda jest taka iż obie gry niewiele mają ze sobą wspólnego. W Far Cry 2 nie uświadczymy tropikalnej wyspy pełnej zieleni, tajnych laboratoriów, czy zgrai mutantów biegających po lesie. Tutaj do czynienia mamy z afrykańskimi stepami i pustyniami, buszem (bynajmniej nie George’m) i niezbyt przyjaznym dla naszego bohatera gorącym klimatem. Jesteś najemnikiem, którego zadanie wydawało się proste – zabić Szakala. Niby nic prostszego – namierzyć cel i go sprzątnąć. Problem jednak w tym, że Szakal okazał się dużo sprytniejszy, zaś Ty nie byłeś gotowy na niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą Afryka. Jadąc z lotniska dostajesz poważnego ataku malarii i tracisz przytomność. Budzisz się w bliżej nieokreślonym miejscu, zaś towarzyszy Ci... sam Szakal. Przegląda twoje rozkazy, daje Ci do zrozumienia, jaki błąd popełniłeś. Nie ma do Ciebie żalu, że przybyłeś ostatecznie rozwiązać jego sprawę, a nawet radzi byś dał sobie spokój bo i tak Ci się nie uda. Po krótkim monologu opuszcza pomieszczenie, zostawiając Cię na pastwę choroby. Pora by teraz to on zrozumiał, jak wielki błąd popełnił! Ale czy na pewno Szakal jest taki jak o nim mówią? A może sprawa jest głębsza niż myślisz, ma drugie dno? Kimże jesteś przybyszu? Rozpoczynając grę wybierasz jednego z dziewięciu najemników. Sam wybór ma żaden wpływ na rozgrywkę. Po ucieczce z meliny w której trzymał Cię Szakal zostajesz uratowany przez grupkę ludzi z UFLL – jednej w dwóch głównych bojówek biorących udział w fabule Far Cry 2. Po wykonaniu kilku misji (które w gruncie rzeczy są samouczkiem) dostajemy tylko wskazania gdzie znaleźć miasto, poza tym mamy już wolną rękę. I tutaj zaczyna się cała zabawa. Z czasem poznajesz nowych przyjaciół, oznaczasz na mapie nowe miejsca, a nawet masz dostęp do sklepów z bronią, w których wraz z osiągnięciami w grze pojawiają się coraz to nowe „zabawki”. To wszystko pomoże Ci w twej misji – znalezieniu i zlikwidowaniu Szakala. UFLL i APR Mimo, iż grę zaczynamy na usługach UFLL, później mamy pełny wybór dla kogo wykonujemy misje – do wyboru mamy APR oraz UFFL (z głównych misji), oraz kilku podocznych zleceniodawców, wśród których znajdziemy anonimowego człeka który porozumiewa się tylko i wyłącznie przez telefony przyłączone do słupów/anten nadawczych, księdza czy dealer’ów broni, którzy z każdym udanym zleceniem sprowadzą specjalnie dla nas nowe „zabawki” do swojego sklepu. Mimo konfliktu między UFLL i APR misje możemy wykonywać dla obu stron – bowiem w obu przypadkach działamy anonimowo, żadna z organizacji nie przyznaje się do tego, że dla niej pracujemy, ani nawet do tego że nas znają. Za wykonane zlecenia otrzymujemy oczywiście zapłatę w postaci diamentów, którymi płacimy za bronie oraz ulepszenia w postaci kamuflażu, ulepszeń do pojazdów, pasów na magazynki i granaty i tym podobnych bajerów. Każdą misję wykonać możemy w dowolny sposób. Jedyne co jest narzucone z góry to cel misji, reszta pozostawiona jest graczowi. Co za tym idzie? – między innymi to, iż fani skradania czy tez ostrej akcji znajdą coś dla siebie. Można za pomocą lunety zapoznać się z miejscem docelowym, oznaczyć na mapie pozycje snajperów, skrzynek z amunicją, zapamiętać który strażnik patroluje jakie miejsca, a następnie cichaczem, z maczetą w dłoni, bądź pistoletem z tłumikiem po kolei eliminować niczego nie spodziewających się oponentów. Można też oczywiście wtargnąć w środek obozu przeciwnika z M60 w rękach i walić do wszystkiego co się rusza, siejąc chaos i spustoszenie w szeregach wroga, wysadzając pojazdy, niektóre budynki, dystrybutory paliwa i podobne rzeczy. Decyzja należy tutaj tylko i wyłącznie do gracza. Morał – każdy znajdzie coś dla siebie. A jeśli nawet nie wszystko pójdzie po naszej myśli, z pomocą przyjdą nam… Przyjaciele W czasie gry poznajesz wiele osób, zaś część z nich (głównie Ci których uratujesz z opresji) zostają Twoimi przyjaciółmi. Nie tylko będą pomagać Ci w czasie misji, doradzać w jaki sposób wykonać zadania, informować o kluczowych lokacjach, ale także nieraz uratują Ci skórę. Kiedy zostaniesz poważnie ranny, jeden z przyjaciół przybędzie Ci na ratunek, bohatersko niczym Rambo pod ostrzałem wroga wynosząc Twoje na wpół przytomne ciało, a następnie opatrując Cię już poza polem bitwy. Morał z tego taki, że w grze teoretycznie nie da się zginąć… teoretycznie, bowiem Twoi przyjaciele także należą do śmiertelników, a kiedy oni będą martwi… no cóż, powiedzmy że lepiej nie dopuszczać do takich sytuacji. No dobra, przyjaciele ratują Ciebie, ale czy Ty masz okazję się im odwdzięczyć? Odpowiedź brzmi – oczywiście, że tak i to nie raz. Począwszy od pomagania im w misjach, skończywszy na ratowaniu ich życia, kiedy to im oberwie się o kilka kul za dużo. I tutaj pojawia się wybór, bowiem przyjaciela możemy zostawić na pastwę losu, wykrwawiającego się na polu bitwy, uratować oparzając jego rany, bądź… dobić – opcja, której osobiście bym nie polecał – to niemal dobrowolne utrudnianie sobie życia w Far Cry 2. Krwawy diament Jak już wspomniałem, walutą w grze są diamenty. Dostać je możemy za wykonywanie misji, bądź znajdując porozrzucane po całym świecie gry walizki z diamentami. Kamyczkami zapłacić możemy za nowe bronie, ulepszenia tychże (poprawa celności, zmniejszenie odrzutu), pasy na amunicję, kombinezony z kamuflażem i inne ciekawostki. Na wzmiankę zasługują skrzynki na broń, dzięki którym możemy przechowywać broń nie tylko w magazynie obok dealer’a, ale także w zdobytych safe-house’ach, co z kolei pozwala na uzupełnienie strat kiedy jesteśmy daleko od najbliższego sklepu. Intrygującym elementem są również ulepszenia pojazdów, wśród których znaleźć można upgrade pozwalający szybciej je naprawiać – nieoceniona pomoc, kiedy przyjdzie nam uciekać w rozpadającym się gruchocie przed zgrają wkurzonych bojowników. Problem pojawia się jednak, kiedy chęci na zakupy są wielkie, lecz kamyków w kieszeniach skąpa ilość – to zmusza do dokonywania wyborów. Kupić skrzynkę na broń, czy może Dragunov SVD? A może pakiecik ładunków wybuchowych? Wybór jest szeroki i często warto się głębiej zastanowić która opcja będzie najlepsza na najbliższy czas. Sprawdź u swojego dealer’a… Może teraz to i owo o broni. Wybierać możemy z 24 rodzajów broni, w czym kilka występuje w wersji z tłumikiem lub bez. Dodatkowo mamy pakiecik materiałów wybuchowych, poskładany chyba ze wszystkiego co mogło się nawinąć (miny, małe bomby z samolotów itp.) co w sumie jest dosyć klimatycznym aspektem. Wśród owych 24 broni znajdziemy UZI, AK47, kilka rodzajów shotgun’ów, pistoletów, snajperek (w tym broń na „strzałki”), wyrzutnię rakiem i ciężki karabin maszynowy M60, którego nie da się powstrzymać (nawet po wielu ostrych akcjach nie zacina się zbyt często… o ile w ogóle się zacina). Jednocześnie nosić możemy tylko cztery bronie: maczetę (tej nie możemy się w żaden sposób pozbyć), dowolną broń krótką (pistolet, pistolet maszynowy, pistolet na flary), karabin szturmowy/shotgun/snajperka do wyboru oraz dowolną broń „specjalną”, czyli wyrzutnię rakiet, wspomnianą paczuszkę z materiałami wybuchowymi, moździerz czy też M60 lub miotacz ognia. Naprawdę jest w czym wybierać, a wybór nie zawsze jest odpowiedni. Oczywiście jeśli w danej chwili stwierdzimy iż zamiast shotgun’a bardziej przyda się jakiś karabin, możemy go zabrać poległemu wrogowi. Jest jednak pewien haczyk – broń od poległych przeciwników często jest już bardzo wysłużona i w dość kiepskim stanie, a co za tym idzie częściej się zacina, a czasami może wręcz rozpaść się na części (takiemu Dragunov’owi może nawet eksplodować lufa). W takim wypadku zostajemy bez broni, co skończyć się może śmiertelnym zejściem, jeśli nie mamy nic pomocnego w zanadrzu. Autostopem przez gala… eee.. Afrykę! Obszar w którym przyjdzie nam wykonywać zadania jest zaiste piękny. Piękny i niebezpieczny. Do tego niesamowicie rozległy. Z początku rozmiary te mogą przyprawić o zawrót głowy, jednak po kilku godzinach gry okazuje się, że… na początku mieliśmy dostęp do zaledwie 25% całej mapy! Więc jeśli ktoś ma poważny lęk przestrzeni, powinien uważać. Oczywiście łatwo się domyślić, że przemieszczanie się na piechotę po tak rozległym terenie byłoby trochę nudne i uciążliwe. Dlatego też oddano pod naszą (i nie tylko naszą, przeciwnicy nie gęsi, samochód prowadzić umieją) opiekę kilka pojazdów. Są one zróżnicowane pod względem wyglądu oraz uzbrojenia (lub też jego braku). Mamy duże jeepy z zamontowanym karabinem maszynowym, różnej maści samochody cywilne, a nawet coś co przypomina mix gokarta z buggy – małe, szybkie i zwinne cudeńko, które niestety za szybkość płaci brakiem uzbrojenia i bardzo małą wytrzymałością. A skoro o wytrzymałości już mowa – każdy pojazd w grze można uszkodzić, wliczając w to oderwanie kilku mniej ważnych elementów nadwozia. Po kilku seriach, lub zderzeniach samochodzik niestety przestaje nadawać się już do jazdy, jednak jako że jesteśmy przygotowanym na wszystko najemnikiem, nie rozstajemy się z kluczem, którym możemy swój pojazd naprawić w każdej chwili (byleby nie pod ostrzałem). Pięknego wyglądu przywrócić się już nie da, ale maszyna będzie znowu sprawna i zawiezie nas do celu… o ile ktoś nie postanowi nam jej po drodze zepsuć. Jednak jeśli ktoś mimo wszystko nie lubi również przemierzać afrykańskiej dziczy w samochodzie (nawet z klimatyzacją), może skorzystać z publicznego środka transportu, a mianowicie autobusu. Sama podróż takowym polega na pojechaniu na przystanek, przejrzeniu tras przejazdów i wybraniu tej, która aktualnie nam odpowiada. Mija kilka chwil, mały loading i już jesteśmy na końcowym przystanku, przy czym mija kilka godzin. Po drodze nie grozi nam napad ze strony bojówek, jednak już po dojeździe na przystanek łatwo natknąć się na jakiś patrol, który nie omieszka najpierw strzelać, a dopiero później pytać. Technicznie rzecz biorąc… Nadeszła pora na odrobinę spraw technicznych. Na tej warstwie gra trzyma naprawdę doskonały poziom. Graficznie niewielu może się z Far Cry 2 równać. Powiewająca na wietrze trawa i drzewa, przepiękne wschody i zachody słońca, otoczenie reagujące na falę uderzeniową eksplozji, biegające tu i ówdzie zwierzęta. Wszystko to jest niesamowicie przyjemne dla oka. Do tego, kiedy jest nam ciemno możemy pobawić się zapałkami (w przenośni, zapałek nie ma… ale jest miotacz ognia) i podpalić jakieś drzewo, albo budynek. I tutaj pojawia się bardzo miłe zaskoczenie. Ten, komu podobała się fizyka ognia w Call of Juares, tutaj po prostu padnie na kolana. Najmniejszy płomień z olejnej lampki może spopielić cały dom! A na tym nie koniec, bowiem jeśli dom stoi w okolicach drzew, te również się podpalą, przekazując ogień na trawę… i tak oto z jednej iskierki może powstać pożar trawiący kilkaset metrów kwadratowych! Naprawdę piękny widok (mimo, że pod pewnym kątem rzuca się w oczy bitmapowość ognia) – piękny dla oka, wymagający dla karty graficznej. Gęsta roślinność jest nie tylko efektowna, ale i efektywna – jako zasłona przed oczami wroga. W wysokiej trawie bardzo łatwo podejść do przeciwnika niezauważonym i skrócić jego żywot maczetą, czy pistoletem z tłumikiem. Również bardzo ładnie została wykonana woda, w której mieni się całe otoczenie. Do tego dochodzi piękna gra świateł i cieni, samo zaś oświetlenie, dzięki technologii Advanced indirect Lighting prezentuje się nad wyraz realistycznie i efektownie. Dźwięk również nie pozostawia wiele do życzenia, może z wyjątkiem muzyki – nie ma w opcjach oddzielnego suwaka do zmiany jej głośności, zaś sama muzyka jest bardzo cicha. Jeśli więc chcemy się jej przysłuchać trzeba znacznie zgłośnić grę, co z kolei może obudzić domowników jeżeli gramy w nocy, a ktoś postanowi powitać nas ciepło rakietą z wyrzutni. Z AI przeciwników bywa za to różnie – czasami zaskakują sowimi możliwościami, „przemyśleniem” sytuacji, podejmowaniem niespodziewanych zagrań… a czasami zaskakują głupotą, graniczącą niemal z zawieszaniem się sztucznej inteligencji. Bywa bowiem, że w czasie walki podejdziemy do przeciwnika od tyłu, ten obróci się w naszą stronę i opuści broń. Dopiero po dłuższej chwili zastanowienia dojdzie do niego, że chyba nas nie lubi i zacznie strzelać, bądź uciekać. Czasami wygląda to przekomicznie. Podsumowując Far Cry 2 jest naprawdę bardzo dobrą grą, która każdemu zapewni rozrywkę na długie godziny – i fanom ostrej strzelaniny i fanom skradania i cichego zabijania. Mimo wspaniałej oprawy audiowizualnej gra nie ma kolosalnych wymagań (w porównaniu do np.: Crysis), co również przemawia na plus produkcji. Mimo, że AI czasami szwankuje i tak gra się z czystą, nieokiełznaną przyjemnością. Far Cry 2 cechuje niesamowity klimat, przesycony filmową akcją, walkami pomiędzy APR i UFLL, przyjaźnią, zdradą, nielegalnymi interesami, oraz niepewnością – bowiem czasami okazać się może, że to co uważamy za słuszne, wcale takie nie jest. Z czystym sumieniem polecam grę każdemu, kto pragnie oderwać się od świata i doświadczyć prawdziwej szkoły przetrwania w nieprzyjaznym, afrykańskim klimacie. Gra może się okazać doskonałym prezentem na gwiazdkę. |
|











Section 8 to futurystyczna, taktyczna strzelanina z widokiem z perspektywy pierwszej osoby.
FIFA 10 to ulepszony system rozgrywki, bazujący na szybkich i inteligentnych reakcjach zawodników.

