|
Fallout 3 utrzymuje znany wszystkim wątek wojny nuklearnej, która doszczętnie wyniszczyła świat. Jedynie garstkom wybrańców udało się uniknąć unicestwienia, dzięki najnowocześniejszemu wynalazkowi ludzkiej technologii – wspaniałym Kryptom firmy Vault-Tec… Po wyjściu z krypty jesteś już zdany wyłącznie na siebie. Nieopodal stoi pierwsze miasteczko które spotykamy na swojej drodze, zwane Megaton (dla zainteresowanych – nazwa miasta pochodzi od bomby atomowej, wokół której miasto zostało zbudowane. Bomba jest jednocześnie obiektem kultu miejscowej religii). Tam dostaniemy kilka pierwszych questów, które w gruncie rzeczy są uzupełnieniem samouczka i pozwalają bliżej poznać bezwzględny świat Fallout 3. Fabuła gry jest naprawdę ciekawa i wciągająca, do tego mamy multum pobocznych wątków które doskonale ubarwiają rozgrywkę i pozwalają lepiej poznać niektóre z postaci spotykanych w trakcie zabawy. Łącznie czeka na nas około 60 godzin intensywnej rozgrywki, co jest dość przyzwoitym wynikiem. Jeśli jednak zechcemy wykonywać wszystkie zadania na jakie się natkniemy, czas może się znacznie wydłużyć. I tutaj mała uwaga – po zakończeniu głównego wątku nie ma możliwości by móc grać dalej, po prostu game over i tyle. Dlatego też lepiej zostawić sobie końcówkę gry na później – chyba, że ktoś woli przejść grę jak najszybciej i o niej zapomnieć. Taką osobę ominie jednak wiele naprawdę fascynujących, czasami zabawnych, a niekiedy przerażających przygód (a wśród nich również informacji o Krypcie 101 i wielu ciekawostkach z nią związanych). Przejście gry raz nie gwarantuje że poznamy wszystkie jej tajniki, dlatego wielu będzie do Fallout 3 wracać. Na drodze staniemy przed wieloma wyborami, w tym natury moralnej. Czasami przyjdzie nam nawet zadecydować o życiu lub śmierci setek istnień – jaki będzie Twój wybór? Może teraz trochę o sceneriach i grafice. Świat przygotowany przez speców z Bethesda Softworks jest bardzo realistyczną i naturalną wizją świata po apokalipsie. Miejscem akcji gry jest Waszyngton oraz okolice tegoż miasta – a raczej tego z miasta zostało. Dookoła rozciągają się zniszczone budynki, zdewastowane drogi, jest nawet zniszczony most, który grupka obrała sobie za miejsce do zamieszkania. Scenerię dopełniają ususzone drzewa, namiastki roślinności czy niewielkie kratery. Dookoła pałętają się napromieniowane zwierzęta, mutanci, ghule, czy też niezbyt przyjaźnie nastawieni ludzie. A jakby tego było mało wszystko wokół jest napromieniowane, więc należy uważać kiedy, na przykład, spożywamy wodę z pobliskiego strumyka. Graficznie wszystko prezentuje się naprawdę realistycznie. Obiekty są bogate w detale, zasięg widzenia jest praktycznie nieograniczony (oczywiście jeśli przytrafi się nam pogodny dzień bez mgły itp.), z daleka można dostrzec nawet przemieszczające się karawany kupców. Wielu graczy pewnie przystanie na chwilę, by podziwiać wschód słońca lub zachód nad spalonymi budynkami – wrażenia są naprawdę wspaniałe. Woda od czasów Obliviona również ewoluowała – teraz wygląda nad wyraz realistycznie i potrafi przyciągnąć oko, kiedy w nocy odbijają się w niej kolorowe światła z budynków. Jedyne do czego można się przyczepić to pojawiające się tu i ówdzie bitmapowe elementy scenerii, oraz specyficzna wersja bump-mapping’u (w skrócie chodzi o to, że pod kątem wszystko wygląda ładnie, jeśli jednak zaczniemy patrzeć na wprost powiedzmy żłobienia w ścianie, wygląda to dość nieciekawie). Rozdzielczość tekstur miejscami też nie jest powalająca, co czasami psuje wrażenie, jednak mimo wszystko graficznie otoczenie prezentuje się bardzo okazale. Postaci w grze wykonane są o niebo lepiej niż miało to miejsce w poprzednim dziecku Bethesdy. Po pierwsze – tym razem w końcu wyglądają realistycznie. Po drugie – poprawiona została mimika twarzy, tekstury są w wyższej rozdzielczości no i wykorzystano możliwości shader’ów co daje bardzo ładny efekt końcowy. Tyczy się to nie tylko wykonania postaci ludzkich, ale także wszelkich ghuli, super mutantów, czy całego zwierzyńca biegającego po pustkowiach – taki Giant Rad Scorpion wygląda na tyle realistycznie, że pozostaje tylko czekać aż wyskoczy z monitora. Za to należą się grafikom wielkie brawa. Ostatnim elementem na którym chcę się skupić, pisząc o grafice, jest ekwipunek. Tutaj również nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Modele wykonane są starannie, tekstury również wyglądają okazale. Widać, że przywiązano sporą uwagę do szczegółów (na przykład w hełmie z szybą otocznie nieznacznie się w owej szybie odbija), nic nie jest bez skazy. Na każdym przedmiocie można znaleźć rysę, jakiś defekt fabryczny, niektóre przedmioty z kolei naprawdę wyglądają jak poskładane na szybko w domowym warsztacie – i faktycznie takimi są. Bowiem w grze istnieje możliwość wytwarzania przedmiotów, widok takiej miny zrobionej z czujnika, gwoździ, ładunku wybuchowego i kawałków metalu posklejanych taśmą robi bardzo miłe wrażenie. Mi osobiście nie podoba się jednak Power Armor . W poprzednich częściach postać weń odziana wyglądała jak wielki, zły, kroczący czołg. Tutaj wygląda jak normalnych rozmiarów człowiek, na pierwszy rzut oka nie wydaje się nawet groźny. Ale może to tylko moje osobiste odczucie. Ogólnie rzecz ujmując, graficznie Fallout 3 stoi na bardzo wysokim poziomie. Grafika jest bardzo klimatyczna, dopracowana, jednak miejscami kłuje w oczy. Jednak nie ma róży bez kolców, a tych w grafice Fallout 3 ma niewiele. Efekty dźwiękowe oraz muzyka są doskonale dobrane i nadają grze klimatu. Jeśli jednak komuś nie przypadnie do gustu muzyka towarzysząca w czasie gry, może w każdej chwili włączyć sobie jedną ze stacji radiowych (a wśród nich Enclave Radio – propagandową stację pana prezydenta) i posłuchać przedwojennej muzyki. Podobnie jak w Oblivionie nasze uszy raczyć będą wspaniale odegrane kwestie mówione, oraz dźwięki otoczenia, wywołujące poczucie zagrożenia. Odgłosy broni i efektów specjalnych stoją na wysokim poziomie, zaś obsługa dźwięku przestrzennego nadaje grze głębi. Jeśli gra RPG to oczywiście prowadzenie i rozwijanie postaci. I tutaj, wszelkich zniechęconych faktem że Fallout 3 chodzi na silniku Obliviona z radością informuję, że systemu rozwoju postaci w obu grach mają tyle wspólnego co korniszony z krawatami. Nie ma tutaj rozwijania umiejętności przez używanie tejże w nieskończoność, walenie bronią w kamienie i drzewa, czy ciągłe skakanie po schodach. Tutaj, jak w starym dobrym Fallout, doświadczenie zdobywamy za wykonywanie misji, włamywanie się do zamkniętych obiektów, hakowanie komputerów, zabijanie przeciwników (albo przyjaciół – wybór należy wyłącznie do gracza), oraz odkrywanie nowych miejsc. Wszystko oparte jest o towarzyszący serii Fallout od początku system S.P.E.C.I.A.L. Maksymalny poziom doświadczenia do zdobycia to 20, co niestety nie jest takie trudne do osiągnięcia. Na szczęście, dosłownie chwile po premierze, fani pomyśleli i stworzyli moda, który podnosi to ograniczenie do 40. Z każdym poziomem dostajemy pewną ilość punktów umiejętności oraz możliwość wyboru tak zwanego „perk’a”. Same zaś perk’i na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niezbyt okazałe, na przykład ten umożliwiający zabicie śpiącej osoby jednym ruchem, jednak jeśli się nad tym głębiej zastanowić – każdy w końcu musi spać, wystarczy tylko poczekać aż nasz cel będzie zmęczony i ułoży się do snu. Zaoszczędzimy i amunicję i pieniądze na naprawie ekwipunku. Poza tym kto wie, czy w otwartej walce w ogóle dalibyśmy przeciwnikowi radę. Wyborów jest sporo i nad każdym wypada się zastanowić i dokładnie przemyśleć jego wady i zalety. Teraz słów parę o walce, a tej w Fallout 3 jest sporo. Tutaj sprawy niestety nie mają się tak dobrze. W przeciwieństwie do poprzedników, tutaj wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym, zatem możemy bez przerwy biegać, strzelać, skakać i co tylko dusza zapragnie. Niby jak w FPS’ie, jednak nie do końca – tutaj bowiem walka nie przebiega tak płynnie. Postać porusza się trochę topornie, a robienie uników rzadko przynosi pożądany rezultat. Do tego całe starcie wydaje się być mało dynamiczne. Fakt, jeśli w pobliżu są wraki samochodów, można je powysadzać co dodaje walce efektowności i stylu, jednak mimo wszystko nie jest to aż tak fascynujące zajęcie. Z pomocą na szczęście przychodzi system VATS, który chociaż częściowo ratuje sytuację. Zabawa polega na wciśnięciu klawisza aktywującego owy system. Nagle czas staje w miejscu, a my mamy piękne zbliżenie na przeciwnika. W tym momencie możemy dokładnie określić w którą część ciała przeciwnika chcemy celować (lewa/prawa noga/ręka, tułów, głowa). W zależności od poziomu naładowania VATS możemy wykonać pewną ilość strzałów, ustalając kolejność celów. Jeśli przeciwników jest więcej, nic nie stoi na przeszkodzie (no może poza stanem Action Points), by strzelać do wszystkich na raz, a jeśli ktoś sobie zażyczy to i każdemu w inną część ciała. Kiedy już wszystko ustalimy, wciskamy tylko klawisz i podziwiamy jak nasz bohater wybija przeciwników. Wszystko w tym czasie dzieje się w zwolnionym tempie, co daje czas na delektowanie się latającymi w powietrzu, oderwanymi częściami ciał naszych wrogów. Towarzyszy temu przyjemny dla oka motion-blur. Niestety VATS ma też swoje wady – w czasie wykonywania wydanych czynności nie mamy żadnej kontroli nad naszą postacią, co sprowadza się do tego że stoi ona jak słup soli wystawiona na ogień wciąż przemieszczającego się wroga. Tak więc jeśli mamy mało punktów życia, użycie VATS może okazać się samobójczą decyzją. Fallout 3 jak każdy duży RPG nastawiony jest w znacznej mierze na eksplorację oraz poszukiwanie wszelakich skarbów, czy ukrytych miejsc. Mamy tutaj naprawdę gigantyczny obszar do zwiedzania. Świat podziwiać możemy z perspektywy FPP lub TPP. Zwiedzać będziemy opuszczone budynki, sklepy, tajemnicze podziemia, a nawet bibliotekę strzeżoną przez Bractwo Stali jako skarbnicę przedwojennej wiedzy, która pomoże odbudować świat. Przyjdzie nam nawet zwiedzać tak intrygujące miejsca jak na przykład miasto Rivet zbudowane na starym lotniskowcu, czy wspomniane prędzej miasto Megaton zbudowane wokół bomby atomowej. Są również inne krypty, a wśród nich jedna nawiedzona, w której stało się coś przerażającego. Niekiedy aż strach otworzyć kolejne drzwi. Tak jak wielki jest obszar, tak też wiele przedmiotów w grze można znaleźć. Spora część z nich nie nadaje się do użycia przez gracza i stanowi raczej klimatyczny wypełniacz (spalone książki, przedwojenne pieniądze, czy przeterminowane detergenty), jednak „używalnych” zabawek również jest bardzo wiele. Oczywiście na początku mamy dostęp tylko do podstawowych rodzajów broni i pancerza, a te zbytniego wrażenia na przeciwnikach nie zrobią… no może na niektórych bandytach czy zmutowanych kretoszczurach. Jeśli jednak mamy zachciankę, nic nie stoi na przeszkodzie by zaczaić się na członka patrolu Bractwa Stali i zabić go kiedy będzie się tego najmniej spodziewał. Będzie to wymagało sporej ilości szczęścia, jednak zawsze można spróbować. Wśród pozostałych przedmiotów nie zabrakło ulubionego napitku fanów Fallout – Nuka Coli. Z każdej otwartej butelki zyskujemy kapsel. Kapsle zaś są w grze walutą, toteż warto przeglądać pobliskie automaty z napojami. Są też znane wszystkim dopalacze, takie jak Psycho, czy ulubieniec tłumów – Jet. Fallout 3 jest dziełem zaprawdę wielkim i dopracowanym, okraszonym bardzo dobrą fabułą i wątkami pobocznymi. Od strony technicznej można grze bardzo niewiele zarzucić. Niektórym może nie podobać się animacja postaci, czy inne szczegóły, jednak dalej będzie to kawał dobrego RPG na mroźne, zimowe wieczory. Każdy zatwardziały fan serii Fallout, uważający że trzecia odsłona to profanacja i za nic nie dorówna poprzednikom, powinien dać grze szansę. Jestem pewien że większość po kilku godzinach zmieni swoje zdanie na temat dzieła Bethesdy. Dodam tylko, iż sam byłem bardzo sceptycznie do Fallout 3 nastawiony, zwłaszcza po tym czego o grze się naczytałem (zanim jeszcze pojawiła się na PC ), moje zdanie na temat tej gry było bardzo negatywne. Jednak zagrałem i zrozumiałem jak bardzo się myliłem. Fallout 3 nie jest gorszy od poprzednich części, jest po prostu inny. Może gdyby nie cyferka 3, niektórzy nie czepiali by się gry tak bardzo. Z każdą godziną gra wciąga coraz bardziej, a my mieszamy się w zawiłe intrygi i spory. Tak więc drogi graczu, jeśli szukasz gry RPG na wysokim poziomie, możesz bez obaw zaopatrzyć się w najnowsze dzieło Bethesda Softworks i cieszyć się wieloma godzinami doskonałej zabawy. |
|







Section 8 to futurystyczna, taktyczna strzelanina z widokiem z perspektywy pierwszej osoby.
FIFA 10 to ulepszony system rozgrywki, bazujący na szybkich i inteligentnych reakcjach zawodników.

